70. rocznica kampanii pustynnej w Afryce Północnej


W 1942 roku operacje wojskowe na Czarnym Lądzie, a właściwie w rejonie basenu Morza Śródziemnego, wkraczać zaczęły w decydującą fazę. Siły włosko-niemieckie zdawały się reprezentować niepokonane połączenie. Pewni siebie i wyposażeni w ulepszona broń, dowódcy Osi zaprzysięgli odejście od podstępnych strategii defensywnych, które frustrowały przeciwnika. Szykowali się do objęcia kluczowych miast, w tym samego Kairu. „Wiem, że nie proponuję wam wiele: piasek, upał i skorpiony, ale dzielimy to wszystko razem. Jeszcze jeden, ostatni wysiłek i będziemy w Kairze” – mówił do swoich podkomendnych feldmarszałek Erwin Johannes Rommel, legendarny Lis Pustyni, dowódca  Deutsches Afrikakorps (DAK). Jednak to nie sam Kair był celem Rommela. Pokonanie wojsk alianckich miało pozwolić przedostać się na Bliski Wschód i via Syria, Irak, Iran i Armenię, dotrzeć na Kaukaz. Stamtąd Lis Pustyni miał wkroczyć do Rosji i uderzyć na Sowietów.

Pierwsi żołnierze Afrikakorps pojawili się w Libii 11 lutego 1941 r. Włosi zaczynali słabnąć, ponosili kolejne porażki, dodatkowo wdarła się w ich szeregi demoralizacja. Kulminacją kryzysu była klęska pod Beda Fomm, gdzie gen. O’Connor kompletnie rozbił włoską armię. Jednak, wbrew wydawałoby się wszelkim przeciwnościom, nieliczne jeszcze oddziały DAK, dowodzone przez anonimowego generała, uderzyły na Cyrenajkę. Przez kolejne 18 miesięcy DAK, wraz z odziałami włoskimi, walczył przeciw oddziałom brytyjskim i Brytyjskiej Wspólnoty Narodów z olbrzymia determinacją, wywalczając nadto niesamowitą popularność swemu dowódcy. Rommel obrósł legendą wybitnego oficera, dumnie i w ciężkich warunkach frontowych walczącego za swoja ojczyznę. Jego mit kultywowany był zresztą jeszcze całe dziesięciolecia po zakończeniu II WŚ.

Na początku 1942 r. siły włosko-niemieckie przystąpiły do kolejnej ofensywy, odbijając m.in. Beda Fomm oraz wkraczając do Bengazi. Wkrótce potem rozpoczęło się oblężenie Gazali, wskutek którego Brytyjczycy, tracąc 1400 żołnierzy, czterdzieści czołgów i wiele sztuk artylerii polowej, zmuszeni zostali do poddania tego strategicznego portu. Brytyjska armia pustynna kurczyła się z miesiąca na miesiąc. Dopiero w czerwcu sztab dowodzący kampanią zauważył, że trzeba za wszelka cene wydostać sie z tego położenia, gdyż niechybnie zmierza ona ku katastrofie. 5 czerwca ruszyła kontrofensywa pod nazwą Aberdeen. Wojska brytyjskie okrążyły niemiecką 15. Brygadę i zagroziły jej całkowitym zniszczeniem. Ostatecznie wojska niemieckie i włoskie odparły atak, przeprowadzając następnie zmasowaną ofensywę lotniczą na Tobruk, ale był to sygnał, że królewska armia jeszcze nie złożyła broni.  Pod koniec miesiąca, niespodziewanie, Rommel ugrzązł pod El-Alajmen (tzw. I Bitwa pod El-Alamejn). Bitwa nie przyniosła jeszcze rozstrzygnięcia. Jej przebieg pokazał jednak, że dowództwo brytyjskie nagle zaczęło uprzedzać ruchy DAK. Gdziekolwiek Rommel rzucił swoje czołgi, wszędzie czekały na niego wzmocnione dywizje i działa przeciwpancerne nieprzyjaciela. Przestał zaskakiwać. Przypadek, jeszcze większy geniusz operacji pancernych, tyle, że po drugiej stronie? Nic z tego! Do głosu doszły tajne alianckie służby, do których należała również, posiadająca doskonałych kryptologów, ekspozytura polskiego wywiadu, kierowana przez gen. Mieczysława Słowikowskiego „Rygora”.

Po wielu miesiącach analiz polskim kryptologom udało się znaleźć klucz do odczytywania niemieckich raportów (system ULTRA secret). Kiedy Rommel podjął próbę zajęcia wzgórza Alam el Halfa czekały na niego wzmocnione oddziały alianckie. W cztery dni DAK utracił 2450 żołnierzy, 49 czołgów i 50 dział pancernych, a kierujące się wskazówkami ULTRY patrole morskie na Morzu Śródziemnym zaczęły rozbijać ściągające na odsiecz włoskie posiłki. Były to znaczne straty, ale jeszcze nie takie, by DAK nie mógł przechylić szali zwycięstwa na swoja stronę. Jednak 23 września, pracujący nad strategią kolejnego uderzenia feldmarszałek nagle zasłabł. Samolotem wywieziono go do Europy, by tam, w którychś ze szpitali dojść do zdrowia. Fakt ten nie uszedł uwadze Brytyjczykom. Gdy tylko gen. Bernard Montgomery wszedł w posiadanie informacji o udaniu się Rommla na rekonwalescencję, rozpoczął kolejną ofensywę pod El-Alamein (tzw. II Bitwa pod El-Alamein). Hojnie obdarzony amerykańskimi działami Montgomery przechylił ostatecznie szale zwycięstwa na swoja korzyść. Był to punkt zwrotny w kampanii pustynnej.

Abstrahując od wpływu choroby Rommla na losy II Bitwy pod El-Alamejn (zwaną również operacją Lightfoot) trzeba powiedzieć, że siły alianckie dysponowały już wtedy olbrzymia przewagą liczebną. 230 tysięcy żołnierzy Wspólnoty Brytyjskiej miało na przeciw siebie armię złożoną z 80 tysięcy Niemców i Włochów. Do boju wysłano ok. siedemset samolotów osi (w tym 330 myśliwców i bombowców nurkujących), podczas gdy alianci dysponowali około tysiącem samych samolotów szturmowych. Siły pancerne to 210 niemieckich czołgów i 280 włoskich czołgów lekkich kontra 1230 Shermanów, Grantów, Lee, Crusaderów… Do tego ULTRA, dzięki której alianci wiedzieli o poczynaniach DAK zanim padł rozkaz pierwszego strzału…

CDN

Wojciech Stańczyk

Polecana literatura:

Frank Joseph: Wojny Mussoliniego, Wydawnictwo Bellona 2012

II wojna światowa w literaturze historycznej sprowadzana jest zwykle do starcia pomiędzy Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim z jednej strony oraz Trzecią Rzeszą z drugiej, mogącą liczyć, co najwyżej na garstkę nieudolnych sojuszników, którzy częściej wchodzili jej w drogę niż pomagali w odnoszeniu sukcesów. Za przykład szczególnego nieudacznika i istnej kuli u nogi Adolfa Hitlera uchodzi najczęściej włoski przywódca, Benito Mussolini. Ten jednowymiarowy, prześmiewczy obraz lidera państwa faszystowskiego wykreowali jeszcze w trakcie wojny alianccy propagandziści. Frank Joseph postawił sobie za cel udowodnienie, że w rzeczywistości sytuacja była
o wiele bardziej złożona. Benito Mussolini był równoprawnym uczestnikiem II wojny światowej
i utalentowanym strategiem, a Włosi pod wieloma względami przodowali w rozwoju techniki wojskowej. Czy Mussolini mógł wygrać swoją wojnę? Z pewnością był bliżej zwycięstwa, niż wynikałoby to z tradycyjnych opracowań historii politycznej i militarnej.

Mieczysław Słowikowski „Rygor”: W Tajnej Służbie. Jak Polski Wywiad Dał Aliantom Zwycięstwo w Afryce Północnej , Wydawnictwo Rebis 2011

Sensacyjne wspomnienia generała Mieczysława Słowikowskiego pseudonim „Rygor”. Oficer przedwojennej „Dwójki” po klęsce Francji z własnej inicjatywy organizuje świetnie działające szlaki przerzutowe dla polskich żołnierzy chcących kontynuować walkę w Anglii.  Od maja 1941 do września 1944 r. jest szefem ekspozytury polskiego wywiadu w Afryce Północnej, gdzie współpracuje m.in. z majorem Ciężkim, członkiem zespołu, który złamał szyfry Enigmy. Pod przykrywką zamożnego biznesmena prowadzi śmiertelnie niebezpieczną grę z władzami Vichy i niemieckimi tajnymi służbami. Wraz ze swymi agentami zbiera informacje, które okazały się kluczowe dla sukcesu operacji „Torch” – lądowania aliantów w Afryce Północnej 8 listopada 1942 r.

Pier Paolo Battistelli: Afrikakorps Rommla od Tobruku do El Alamein , Wydawnictwo Bellona 2010

W 1940 roku brytyjska ofensywa na Pustyni Zachodniej doprowadziła do wielkiej, militarnej katastrofy wojsk włoskich. Na początku 1941 r. Cyrenajka została przez nie utracona, a niemiecka pomoc okazała się konieczna, aby zapobiec utracie Libii. 14 lutego 1941 r. pierwsze wysunięte eszelony oddziałów niemieckich zaczęły w błyskawicznym tempie docierać do portu w Trypolisie, rozpoczynając niemiecką kampanię w Afryce Północnej, która trwała 27 miesięcy. Książka ta opisuje złożoną i często zmieniającą się organizację i strukturę niemieckich sił zbrojnych w Afryce Północnej.

Terry Brighton:  Gry wojenne. Patton, Monty i Rommel. Wydawnictwo Znak. Litera Nova, 2011

Starcie trzech największych dowódców II wojny światowej. Walczyli ze sobą na kilku frontach, w tym właśnie w Afryce. Doskonała analiza postaci, wiele ciekawostek z życia każdego z nich, jak i przykładów wzajemnego szacunku i animozji (to między Pattonem i Montgomerym). Tytani wojny pancernej i militarni geniusze. Gdyby postawić ich na jednym ringu, polałaby się krew. W „Grach wojennych” Terry Brighton pokazuje, jak historia i losy całych armii zależą od emocji i wielkich ambicji charyzmatycznych dowódców.

Reklamy

Posted on Wrzesień 29, 2012, in Alianci, Bitwy, II Wojna Światowa w Afryce, Wydawnictwo Bellona, Wydawnictwo Rebis and tagged , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: