Archiwa blogu

Franklin D. Roosevelt i George Patton: przeciwstawne koncepcje

Jesień, 1932 rok. Kampania prezydencka w Stanach Zjednoczonych wkracza w decydującą fazę. Franklin D. Roosevelt szykuje się do objęcia Białego Domu, a jedną z pierwszych jego decyzji politycznych będzie uznanie przez USA Związku Sowieckiego i nawiązanie z nim stosunków dyplomatycznych. Ten fakt, którego elementem będzie legitymizacja zbrodni stalinowskich i udzielenie poparcia Stalinowi, spowoduje, że przejdzie do historii  jako symbol amerykańskiej obecności na frontach II Wojny Światowej. Czy flirt ze Stalinem musiał jednak przybrać tak przykre, chociażby dla Polski,  rezultaty? Czy nie lepiej byłoby wdrożyć koncepcję wyparcia wojsk radzieckich za Bug, którą to koncepcję – w wersji charakterystycznej dla siebie – lansował generał George Patton, twardy krytyk prosowieckiej polityki Białego Domu? Czy za tajemniczą śmiercia Pattona nie kryła się radziecka intryga?

George S. Patton (1885-1945)

Gdy 8 maja 1945 r., kapitulacja Niemców stała się faktem, a Winston Churchill, Harry Truman i Józef Stalin zabrali się za urządzanie Europy na nowo, Patton zaszokował świat słowami:
„To, co zrobili dzisiaj politycy w Waszyngtonie i Paryżu, podobni do ołowianych żołnierzyków, to historia, o której będziecie pisać przez jakiś czas. (…) Pozwolili nam wykopać w cholerę jednego gnoja, a jednocześnie zmusili, żebyśmy pomogli usadowić się następnemu, równie złemu albo jeszcze gorszemu niż tamten. (..) Dzisiaj powinniśmy powiedzieć Rosjanom, że mają iść w cholerę, zamiast ich słuchać, kiedy nam mówią, że mamy się cofnąć. To my powinniśmy im mówić, że jeśli im się nie podoba, niech idą w pizdu, i wydać im wojnę. (…) Niestety, niektórzy z naszych przywódców są po prostu cholernymi durniami i nie mają pojęcia o historii Rosji. Mam wątpliwości, czy wiedzą, że Rosja jeszcze niecałe sto lat temu zajmowała Finlandię, wyssała krew z Polski i zrobiła z Syberii więzienie dla własnego narodu. Zwykłe dzikusy. Moglibyśmy ich rozpirzyć w cholerę”.
Patton, który – jako żołnierz – rozpoczął swój szlak bojowy jeszcze w I Wojnie Światowej, a w drugiej stał za najtrudniejszymi i najbardziej spektakularnymi akcjami militarnymi w Afryce i Europie, zginął w wypadku samochodowym. Nikt nie wierzył, a jeszcze bardziej nie wierzy dzisiaj, że był to przypadek. Niesłychanie popularny w ojczyźnie, kochany przez żołnierzy, był naturalnym rywalem do objęcia – wcześniej czy później – owalnego gabinetu. Jego wizja była dla porządku jałtańskiego zagrożeniem. 11 maja, w trzy dni po zakończeniu IIWŚ mówił:
„Każdego dnia do mojego sztabu przychodzą jacyś biedni czescy, austriaccy, węgierscy, a nawet niemieccy oficerowie. Ze łzami w oczach mówią:  Na Boga, generale, przyjdź ze swą armią zająć resztę naszego kraju. Daj nam szanse utworzyć własny rząd. Daj nam tę ostatnią szansę, żebyśmy mogli żyć, zanim będzie za późno, zanim Rosjanie zrobią z nas wiecznych niewolników. Mówią mi coś takiego i każdy z nich mi proponował, że będzie walczyć pod moim sztandarem i przyprowadzi swoich ludzi. (…) Na Boga, chciałbym ich do tego wykorzystać. Jeśli tego nie zrobię, będę się czuł jak zdrajca”. Nie zważając na konsternację, jaką wywołały jego słowa, Patton kontynuował: „Ci ludzie mają rację. Nie będą mieli szansy. Spisaliśmy ich na straty. Powinniśmy podrzeć te cholerne, podłe porozumienia z Sowietami i ruszyć prosto na wschodnie granice”.

W czerwcu 1945 roku, gdy pojawił się w ojczyźnie, witały go tłumy. Patton wyczuwał oczekiwania Amerykanów, widział ich nieufność wobec polityki Roosevelta. Z drugiej strony nie miał cienia wątpliwości. Był przekonany, że „tchórzliwe waszyngtońskie sukinsyny przeprowadzą demobilizację. Powiedzą, że znów zapewnili bezpieczeństwo demokracji na świecie. Rosjanie nie są frajerami, wykorzystają tę politykę do zwiększenia swoich wpływów na świecie.  Tymczasem wciąż toczyła się wojna z Japonią i walka o wpływy na Pacyfiku. Patton usilnie starał się o objęcie tam dowództwa, ale został mianowany wojskowym gubernatorem Bawarii. Jego polityka od razu wywołała kontrowersje. Najpierw wystąpił przeciwko repatriacji rosyjskich jeńców służących w oddziałach niemieckich (według Stalina „faszystowskich zdrajców”), a następnie zaprotestował przeciwko koncepcji przekształcenia Niemiec w państwo rolnicze.  Obawiał się, że w ten sposób uniemożliwi sie rozwój niemieckiej gospodarki, przez co kraj ten stanie się podatny na teorie komunistyczne i penetrację ze strony sowieckiej.

Z czasem, po wielu wypowiedziach  „nie licujących” z amerykańską strategią działania w Europie, Patton stał się celem dla wielu ludzi z administracji Białego Domu, na czele z ówczesnym wiceprezydentem Dwightem Eisenhowerem. Robert Wilcox, autor książki „Cel: Patton” (Osssolineum, 2011), uważa wręcz, że „Ike” nigdy nie zostałby wybrany prezydentem, gdyby Patton dożył wyborów w 1953 r., mówiąc to, co mówił i co chciał jeszcze powiedzieć. Znał sekrety, które zrujnowałyby niejedną karierę, na czele z karierą Eisenhowera, którego oskarżał, że aby zadowolić sowieckiego sojusznika, poświęcił życie tysięcy amerykańskich żołnierzy. Celowo powstrzymywał bowiem ofensywę na froncie wschodnim, aby amerykańskie wojska nie weszły na teren przyznanej Związkowi Sowieckiemu „strefy wpływów” (Amerykanie zjawili się na przedmieściach Berlina już 13 kwietnia, ale dostali rozkaz wstrzymania ofensywy). To znacznie przedłużyło wojnę, a co więcej zmniejszyło też zasięg terytorialnych zdobyczy U.S. Army. Według generała to Amerykanie mogli zająć Berlin i wyzwolić Pragę. Zirytowany tym wszystkim Patton, po powrocie do Stanów planował porzucić armię i iść na wojnę z komunistami. Te przypuszczenia i zapowiedzi doprowadziły do jego śmierci.

Wilcox nie ma wątpliwości, że tragiczna śmierć Pattona, nie była przypadkiem i stały za nią połączone służby NKWD i amerykańskiego wywiadu. Przypomnijmy, że Patton zmarł w szpitalu wojskowym na terenie okupowanych Niemiec 21 grudnia 1945 roku. Dwa tygodnie wcześniej, w dniu, w którym miał odlecieć do Stanów Zjednoczonych, generał miał poważny wypadek samochodowy. Jego cadillac został staranowany przez wojskową ciężarówkę. W szpitalu, pomimo poważnych obrażeń, stan Pattona szybko się ustabilizował, a następnie znacznie poprawił. Mimo to niespodziewanie zmarł.

– Ta śmierć od razu była podejrzana, ale nie było nikogo, kto by rzetelnie mógł tę mistyfikację opisać – twierdzi Wilcox, który dopiero pod koniec lat 90. dotarł do agenta z czasów wojny Douglasa Bazaty. Ten ujawnił, że w 1945 roku otrzymał rozkaz, aby wyeliminował Pattona. Zlecenie miało przyjść od Williama Donovana, ówczesnego szefa amerykańskiego wywiadu (Biuro Służb Strategicznych, OSS).  Bazata miał umyślnie spowodować wypadek, a następnie postrzelić generała w kręgosłup. Właśnie ten strzał ma tłumaczyć, dlaczego innym pasażerom samochodu nic się nie stało. Gdy okazało się jednak, że zamach się nie udał i Patton zaczął dochodzić do zdrowia, robotę mieli dokończyć zabójcy NKWD. Generał został uśmiercony przez nich za pomocą zastrzyku z trucizną. Wszystko to za zgodą Amerykanów. Potwierdzeniem relacji agenta OSS jest kwerenda wykonana przez Wilcoksa w amerykańskich archiwach.  Autor uważa, że kluczowe dokumenty dotyczące śledztwa w sprawie „wypadku samochodowego” generała zostały z nich usunięte. Ponadto kierowca ciężarówki, która rozbiła jego cadillaca, został natychmiast przeniesiony do Wielkiej Brytanii, zanim zdążono go przesłuchać. Sam cadillac generała, wystawiony na ekspozycji  w muzeum w Fort Knox, okazuje się nie być tym cadillakiem. W którymś momencie pojazdy zostały podmienione i zwiedzający oglądają zupełnie inną maszynę niż tą, którą jeździł Patton.

Wojciech Stańczyk

Więcej o generale Georgu Pattonie:

Terry Brighton:  Gry wojenne. Patton, Monty i Rommel. Wydawnictwo Znak. Litera Nova, 2011

Starcie trzech największych dowódców II wojny światowej. Walczyli ze sobą na kilku frontach, w tym właśnie w Afryce. Doskonała analiza postaci, wiele ciekawostek z życia każdego z nich, jak i przykładów wzajemnego szacunku i animozji (to między Pattonem i Montgomerym). Tytani wojny pancernej i militarni geniusze. Gdyby postawić ich na jednym ringu, polałaby się krew. W “Grach wojennych” Terry Brighton pokazuje, jak historia i losy całych armii zależą od emocji i wielkich ambicji charyzmatycznych dowódców.

Robert K. Wilcox: Cel: Patton, Ossolineum 2011

George Smith Patton był postacią bardzo kontrowersyjną. Po wojnie, kiedy został gubernatorem Bawarii, słynne stały się jego niedyplomatyczne, niecenzurowane wypowiedzi dla prasy. Śmierć Pattona w efekcie wypadku samochodowego w 1945 r. w Niemczech do dziś budzi wiele wątpliwości. Czy dokonano zamachu? Kto mógł być zleceniodawcą? Robert K. Wilcox dociera do naocznego świadka wydarzeń oraz nieujawnianych dotąd dokumentów. Książka, prezentująca zarazem bezkompromisowe działania służb specjalnych, rzuca nowe światło na tę zagadkową sprawę. Autor jest amerykańskim pisarzem, dziennikarzem i wydawcą; interesuje go historia najnowsza i współczesne konflikty militarne.

Reklamy

70. rocznica kampanii pustynnej w Afryce Północnej

W 1942 roku operacje wojskowe na Czarnym Lądzie, a właściwie w rejonie basenu Morza Śródziemnego, wkraczać zaczęły w decydującą fazę. Siły włosko-niemieckie zdawały się reprezentować niepokonane połączenie. Pewni siebie i wyposażeni w ulepszona broń, dowódcy Osi zaprzysięgli odejście od podstępnych strategii defensywnych, które frustrowały przeciwnika. Szykowali się do objęcia kluczowych miast, w tym samego Kairu. „Wiem, że nie proponuję wam wiele: piasek, upał i skorpiony, ale dzielimy to wszystko razem. Jeszcze jeden, ostatni wysiłek i będziemy w Kairze” – mówił do swoich podkomendnych feldmarszałek Erwin Johannes Rommel, legendarny Lis Pustyni, dowódca  Deutsches Afrikakorps (DAK). Jednak to nie sam Kair był celem Rommela. Pokonanie wojsk alianckich miało pozwolić przedostać się na Bliski Wschód i via Syria, Irak, Iran i Armenię, dotrzeć na Kaukaz. Stamtąd Lis Pustyni miał wkroczyć do Rosji i uderzyć na Sowietów.

Pierwsi żołnierze Afrikakorps pojawili się w Libii 11 lutego 1941 r. Włosi zaczynali słabnąć, ponosili kolejne porażki, dodatkowo wdarła się w ich szeregi demoralizacja. Kulminacją kryzysu była klęska pod Beda Fomm, gdzie gen. O’Connor kompletnie rozbił włoską armię. Jednak, wbrew wydawałoby się wszelkim przeciwnościom, nieliczne jeszcze oddziały DAK, dowodzone przez anonimowego generała, uderzyły na Cyrenajkę. Przez kolejne 18 miesięcy DAK, wraz z odziałami włoskimi, walczył przeciw oddziałom brytyjskim i Brytyjskiej Wspólnoty Narodów z olbrzymia determinacją, wywalczając nadto niesamowitą popularność swemu dowódcy. Rommel obrósł legendą wybitnego oficera, dumnie i w ciężkich warunkach frontowych walczącego za swoja ojczyznę. Jego mit kultywowany był zresztą jeszcze całe dziesięciolecia po zakończeniu II WŚ.

Na początku 1942 r. siły włosko-niemieckie przystąpiły do kolejnej ofensywy, odbijając m.in. Beda Fomm oraz wkraczając do Bengazi. Wkrótce potem rozpoczęło się oblężenie Gazali, wskutek którego Brytyjczycy, tracąc 1400 żołnierzy, czterdzieści czołgów i wiele sztuk artylerii polowej, zmuszeni zostali do poddania tego strategicznego portu. Brytyjska armia pustynna kurczyła się z miesiąca na miesiąc. Dopiero w czerwcu sztab dowodzący kampanią zauważył, że trzeba za wszelka cene wydostać sie z tego położenia, gdyż niechybnie zmierza ona ku katastrofie. 5 czerwca ruszyła kontrofensywa pod nazwą Aberdeen. Wojska brytyjskie okrążyły niemiecką 15. Brygadę i zagroziły jej całkowitym zniszczeniem. Ostatecznie wojska niemieckie i włoskie odparły atak, przeprowadzając następnie zmasowaną ofensywę lotniczą na Tobruk, ale był to sygnał, że królewska armia jeszcze nie złożyła broni.  Pod koniec miesiąca, niespodziewanie, Rommel ugrzązł pod El-Alajmen (tzw. I Bitwa pod El-Alamejn). Bitwa nie przyniosła jeszcze rozstrzygnięcia. Jej przebieg pokazał jednak, że dowództwo brytyjskie nagle zaczęło uprzedzać ruchy DAK. Gdziekolwiek Rommel rzucił swoje czołgi, wszędzie czekały na niego wzmocnione dywizje i działa przeciwpancerne nieprzyjaciela. Przestał zaskakiwać. Przypadek, jeszcze większy geniusz operacji pancernych, tyle, że po drugiej stronie? Nic z tego! Do głosu doszły tajne alianckie służby, do których należała również, posiadająca doskonałych kryptologów, ekspozytura polskiego wywiadu, kierowana przez gen. Mieczysława Słowikowskiego „Rygora”.

Po wielu miesiącach analiz polskim kryptologom udało się znaleźć klucz do odczytywania niemieckich raportów (system ULTRA secret). Kiedy Rommel podjął próbę zajęcia wzgórza Alam el Halfa czekały na niego wzmocnione oddziały alianckie. W cztery dni DAK utracił 2450 żołnierzy, 49 czołgów i 50 dział pancernych, a kierujące się wskazówkami ULTRY patrole morskie na Morzu Śródziemnym zaczęły rozbijać ściągające na odsiecz włoskie posiłki. Były to znaczne straty, ale jeszcze nie takie, by DAK nie mógł przechylić szali zwycięstwa na swoja stronę. Jednak 23 września, pracujący nad strategią kolejnego uderzenia feldmarszałek nagle zasłabł. Samolotem wywieziono go do Europy, by tam, w którychś ze szpitali dojść do zdrowia. Fakt ten nie uszedł uwadze Brytyjczykom. Gdy tylko gen. Bernard Montgomery wszedł w posiadanie informacji o udaniu się Rommla na rekonwalescencję, rozpoczął kolejną ofensywę pod El-Alamein (tzw. II Bitwa pod El-Alamein). Hojnie obdarzony amerykańskimi działami Montgomery przechylił ostatecznie szale zwycięstwa na swoja korzyść. Był to punkt zwrotny w kampanii pustynnej.

Abstrahując od wpływu choroby Rommla na losy II Bitwy pod El-Alamejn (zwaną również operacją Lightfoot) trzeba powiedzieć, że siły alianckie dysponowały już wtedy olbrzymia przewagą liczebną. 230 tysięcy żołnierzy Wspólnoty Brytyjskiej miało na przeciw siebie armię złożoną z 80 tysięcy Niemców i Włochów. Do boju wysłano ok. siedemset samolotów osi (w tym 330 myśliwców i bombowców nurkujących), podczas gdy alianci dysponowali około tysiącem samych samolotów szturmowych. Siły pancerne to 210 niemieckich czołgów i 280 włoskich czołgów lekkich kontra 1230 Shermanów, Grantów, Lee, Crusaderów… Do tego ULTRA, dzięki której alianci wiedzieli o poczynaniach DAK zanim padł rozkaz pierwszego strzału…

CDN

Wojciech Stańczyk

Polecana literatura:

Frank Joseph: Wojny Mussoliniego, Wydawnictwo Bellona 2012

II wojna światowa w literaturze historycznej sprowadzana jest zwykle do starcia pomiędzy Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim z jednej strony oraz Trzecią Rzeszą z drugiej, mogącą liczyć, co najwyżej na garstkę nieudolnych sojuszników, którzy częściej wchodzili jej w drogę niż pomagali w odnoszeniu sukcesów. Za przykład szczególnego nieudacznika i istnej kuli u nogi Adolfa Hitlera uchodzi najczęściej włoski przywódca, Benito Mussolini. Ten jednowymiarowy, prześmiewczy obraz lidera państwa faszystowskiego wykreowali jeszcze w trakcie wojny alianccy propagandziści. Frank Joseph postawił sobie za cel udowodnienie, że w rzeczywistości sytuacja była
o wiele bardziej złożona. Benito Mussolini był równoprawnym uczestnikiem II wojny światowej
i utalentowanym strategiem, a Włosi pod wieloma względami przodowali w rozwoju techniki wojskowej. Czy Mussolini mógł wygrać swoją wojnę? Z pewnością był bliżej zwycięstwa, niż wynikałoby to z tradycyjnych opracowań historii politycznej i militarnej.

Mieczysław Słowikowski „Rygor”: W Tajnej Służbie. Jak Polski Wywiad Dał Aliantom Zwycięstwo w Afryce Północnej , Wydawnictwo Rebis 2011

Sensacyjne wspomnienia generała Mieczysława Słowikowskiego pseudonim „Rygor”. Oficer przedwojennej „Dwójki” po klęsce Francji z własnej inicjatywy organizuje świetnie działające szlaki przerzutowe dla polskich żołnierzy chcących kontynuować walkę w Anglii.  Od maja 1941 do września 1944 r. jest szefem ekspozytury polskiego wywiadu w Afryce Północnej, gdzie współpracuje m.in. z majorem Ciężkim, członkiem zespołu, który złamał szyfry Enigmy. Pod przykrywką zamożnego biznesmena prowadzi śmiertelnie niebezpieczną grę z władzami Vichy i niemieckimi tajnymi służbami. Wraz ze swymi agentami zbiera informacje, które okazały się kluczowe dla sukcesu operacji „Torch” – lądowania aliantów w Afryce Północnej 8 listopada 1942 r.

Pier Paolo Battistelli: Afrikakorps Rommla od Tobruku do El Alamein , Wydawnictwo Bellona 2010

W 1940 roku brytyjska ofensywa na Pustyni Zachodniej doprowadziła do wielkiej, militarnej katastrofy wojsk włoskich. Na początku 1941 r. Cyrenajka została przez nie utracona, a niemiecka pomoc okazała się konieczna, aby zapobiec utracie Libii. 14 lutego 1941 r. pierwsze wysunięte eszelony oddziałów niemieckich zaczęły w błyskawicznym tempie docierać do portu w Trypolisie, rozpoczynając niemiecką kampanię w Afryce Północnej, która trwała 27 miesięcy. Książka ta opisuje złożoną i często zmieniającą się organizację i strukturę niemieckich sił zbrojnych w Afryce Północnej.

Terry Brighton:  Gry wojenne. Patton, Monty i Rommel. Wydawnictwo Znak. Litera Nova, 2011

Starcie trzech największych dowódców II wojny światowej. Walczyli ze sobą na kilku frontach, w tym właśnie w Afryce. Doskonała analiza postaci, wiele ciekawostek z życia każdego z nich, jak i przykładów wzajemnego szacunku i animozji (to między Pattonem i Montgomerym). Tytani wojny pancernej i militarni geniusze. Gdyby postawić ich na jednym ringu, polałaby się krew. W „Grach wojennych” Terry Brighton pokazuje, jak historia i losy całych armii zależą od emocji i wielkich ambicji charyzmatycznych dowódców.

%d blogerów lubi to: